Aktualności

Zakaz to nie sugestia. 30-latek trafił do aresztu

Data publikacji 23.09.2026

Zakaz zbliżania się i kontaktowania z określonymi osobami nie jest sugestią, prośbą ani „pouczeniem na wszelki wypadek”. To konkretne orzeczenie sądu, którego trzeba przestrzegać. Przekonał się o tym 30-letni mieszkaniec powiatu nowotomyskiego. Za naruszenie zakazu w recydywie oraz związane z tym zachowania może mu grozić kara nawet do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Mężczyzna miał sądowy zakaz kontaktowania się i zbliżania do kobiety oraz mężczyzny, osób najbliższych. Jak się jednak okazało, przez niespełna dwa miesiące kilkukrotnie odwiedzał osoby, do których nie powinien się zbliżać. Pojawiał się również w miejscu zamieszkania najbliższej rodziny. Na tym jednak nie poprzestał – kierował pod adresem pokrzywdzonych również groźby pozbawienia życia, także za pośrednictwem wiadomości SMS.

Najwyraźniej 30-latek uznał, że trzyletni zakaz już go nie obowiązuje albo można go potraktować z przymrużeniem oka. Problem w tym, że z orzeczeniami sądu nie negocjuje się według własnego uznania, a mężczyzna już odsiadywał wyrok za naruszenie zakazu w innej sprawie. Całość zliczonych przewinień daje kiepską perspektywę. Zbiór przestępstw się powiększa, a szansa na wolność znika.

Zakazy kojarzą się wielu osobom przede wszystkim ze sprawami drogowymi, jednak takie środki mogą być również stosowane w celu ochrony osób pokrzywdzonych przed dalszymi niepożądanymi kontaktami, naciskiem czy groźbami.

Kiedy informacje o kolejnych naruszeniach zakazu dotarły do funkcjonariuszy Komendy Powiatowe Policji w Nowym Tomyślu, 30-latek został zatrzymany. Następnie decyzją sądu, mężczyzna został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.

Za naruszenie zakazu w recydywie oraz związane z tym zachowania może mu grozić kara nawet do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Tym razem skończyło się więc nie na kolejnym ostrzeżeniu czy pouczeniu. Skoro dana szansa pozostania na wolności nie została właściwie wykorzystana, teraz mężczyzna będzie miał sporo czasu, aby przemyśleć swoje zachowanie, już z dala od osób, wobec których miał sądowy zakaz kontaktowania się i zbliżania.

Warto pamiętać, że orzeczenie sądu to nie aluzja, którą można zignorować, ani sugestia, do której można się zastosować tylko wtedy, gdy jest to wygodne. Zakaz ma chronić konkretną osobę i obowiązuje tak długo, jak zdecydował sąd. Próba jego obchodzenia może skończyć się bardzo konkretnie – utratą wolności.

/podkom. Barbara Sobieszek /

Powrót na górę strony